REDnacz
Gotowiec: Agnieszka Lingas - Łoniewska
Podobnie jak w latach ubiegłych, tak i w tym, przygotowaliśmy dla Was pakiet "gotowców", które wykorzystać mogą dzieci nie mogące znaleźć sobie partnera, lub chcące sprawdzić się w duecie ze specjalnym gościem Bazgroła.
Agnieszka Lingas-Łoniewska - wrocławianka, pisząca książki łączące sensacje z romansem, kochająca zwierzaki, Within Temptation i jeszcze kilka ostrzejszych dźwięków.
Autorka książek: "Bez przebaczenia", TRYLOGIA "Zakręty losu", "Zakład o miłość", "Szósty", "W zapomnieniu", "Dirty World"(wydana w USA, w 2014 r. ukaże się w Polsce pod tytułem "Brudny świat").
Laureatka konkursu na kryminalne opowiadanie z Dolnym Śląskiem w tle.
Ma także na swoim koncie udział w antologiach literackich: "Książki Moja Miłość", "31.10 Halloween po polsku", "Zatrute pióra". Tworzy w internecie stronę Czytajmy Polskich Autorów - www.polscyautorzy.pl, która ma na celu propagowanie polskiej prozy, prowadzi bloga z recenzjami, organizuje cykliczne konkursy, w których można wygrać książki polskich autorów.



Co to są GOTOWCE

 JAK GRZEŚ KARMIŁ MÓZG                                                 

Grześ wracał ze szkoły. Był bardzo zmęczony. Ostatnio ciągle był zmęczony. Głowa mu ciążyła. "Pękała", jak czasami mówiła Mama.
- Grzesiu, głowa mi dzisiaj pęka.
Gdy był mniejszy, wpatrywał się w Mamę i szukał tych pęknięć, takich samych, jak na chodniku prowadzącym do szkoły. Teraz wiedział już, że to takie śmieszne powiedzonko. I gdy poczuł znowu przejmujący ból głowy, przypomniał sobie to określenie.
Gdy dotarł do domu, Mama stawiała już smakowicie pachnący obiad na stół.
- Myj ręce, Grzesiu. Obiadek już gotowy.
- Nie jestem głodny...
- Musisz zjeść obiad, synku. - Mama nalewała parującą zupę pomidorową na biały porcelanowy talerz.
- Głowa mnie boli - Grześ potarł oczy.
- Pewnie z głodu. Chodź, zobacz, pomidorówka. Twoja ulubiona! - Mama podstawiła łyżkę z zupą pod nos i głęboko wciągnęła zapach pysznej potrawy.
Rzeczywiście, to była ulubiona zupa Grzesia. Dał się jednak namówić, umył ręce i zasiadł do obiadu. Po skończonym obiedzie zebrał talerze i wstawił do zlewu.
- Przypominam ci, że do końca marca musisz przeczytać lekturę "Przygody Tomka Sawyera". - Mama składała pranie i uważnie patrzyła na syna.
- Wiem, mamo. Już zacząłem czytać.
Chłopiec wziął tornister i czym prędzej zniknął w swoim pokoju. Nie chciał, aby mama zbyt uważnie mu się przyjrzała, bo wówczas na pewno zorientowałaby się, że ją okłamuje. Było mu źle z tego powodu, ale co miał poradzić na to, że tak bardzo nie lubił czytać?
- Poszukam filmu. Na pewno jest film na podstawie tej książki - mamrotał do siebie, siadając ciężko na łóżku. Ale nie włączył nawet komputera, bo znowu zabolała go głowa. Postanowił położyć się i zdrzemnąć.
Sam nie wiedział jak długo spał, ale gdy otworzył oczy, miał wrażenie, jakby przespał całą noc. Przeciągnął się i ziewnął głośno.
- Uuuaaaaaaaa...
Od razu przypomniało mu się, co miał zrobić.
- No tak, poszukać filmu. - Miał zamiar włączyć komputer, gdy... nagle...
- A kiedy mnie nakarmisz? - Usłyszał cieniutki głosik.
- Co to? Kto tu jest?! - Grześ podskoczył jak oparzony, rozglądając się dookoła.
- Jestem bardzo głodny - cienki głosik zachlipał.
- Co? Gdzie jesteś?? Pokaż się! To jakiś kawał? - Grześ myślał, że ciągle śpi. Że to sen. Bardzo dziwny, ale sen.
- Tu jestem! ? Z książki do przyrody, otwartej na rozdziale poświęconym ludzkiemu mózgowi, podniósł się mózg, z rękami, nogami i bardzo niezadowoloną miną. ? To ja, twój Mózg!
- To sen. To tylko sen? 
- E tam, sen. - Mózg prychnął. - Grzesiek, oglądałeś wszystkie części Gwiezdnych wojen, sam wiesz, że wszystko jest możliwe. Zresztą... spójrz lepiej na swoje biurko. Co tam leży? - Mały Mózg uśmiechnął się trochę złośliwie.
- Noo, moja lektura - Grześ wolał odpowiadać, bo nigdy nic nie wiadomo.
- Kiedy masz zamiar się za nią zabrać? - Mózg potupał małą stopą.
- Eeeee, nie wiem.
- A może znowu obejrzysz film?
- Noo, będzie szybciej - Grześ wzruszył ramionami. Nie wiedział za bardzo o co tutaj chodzi, ale jeśli to był sen, to postanowił dośnić go do końca.
- No tak. Szybciej na pewno - Mózg zaczął się przechadzać po podręczniku od przyrody. - Ale bardzo boleśnie.
- Boleśnie? - Chłopiec teraz już w ogóle nic nie rozumiał.
- Znowu będzie bolała cię głowa! - Mózg westchnął z niecierpliwością.
- Ale... jak to? Od ekranu? - Grześ zmarszczył czoło.
- Nie, głowa będzie bolała cię z głodu.
- Zjadłem obiad! - Chłopiec krzyknął niemal z triumfem.
- No tak, TY jadłeś. Ale mi za to kiszki marsza grają!
- To ty masz kiszki?
- Nie zmieniaj tematu. Jestem głodny! - Mózg już wcale nie miał cieniutkiego głosiku. Wyraźnie był rozzłoszczony i zniecierpliwiony.
- Przecież jadłem. Zupę i drugie danie...
- Wiesz, dlaczego boli cię głowa?
- No, nie wiem.
- Jestem twoim Mózgiem. Potrzebuję paliwa. Każda literka, która układa się w wyraz, każdy wyraz, tworzący zdanie, każde zdanie będące częścią jakiegoś tekstu stanowią dla mnie najlepszy przysmak na świecie. Najbardziej energetyczne paliwo. Gdy tego nie dostaję-głoduję. A ciebie boli głowa. 
- Ojej...
- Właśnie, ojej! Masz też trudności z formułowaniem myśli. Zapominasz o regułach ortograficznych. Bo, gdy nie czytasz, ja nie wiem jak wyglądają poszczególne słowa. Głodzisz mnie, a tym samym w twojej głowie zaczyna wiać wiatr.
- Wiatr? - Grześ usiadł z wrażenia na krześle.
- Tajfun nawet! Orkan, huragan!
- Jak kiedyś w górach? - Chłopiec otworzył szeroko oczy.
- Dokładnie tak samo. Musisz czytać książki, bo inaczej zagłodzisz mnie i zostanie ci tylko ten huragan w głowie. Nie będziesz umiał sklecić jednego poprawnego zdania.
- To nie byłoby fajne - Grześ pokręcił głową z niesmakiem.
- No raczej. I na pewno Izka z Vb już by z tobą nie chciała odrabiać lekcji.
- To byłoby jeszcze gorsze! Co mam zrobić?
- Czytać, Grzesiek! Bo to, że zjadasz pyszny obiad jest bardzo ważne. Ale pamiętaj jeszcze o mnie. O swoim Mózgu. A ja... jestem głodny, ciągle głodny! Literek, wyrazów, zdań. Opowieści, przygód, pasjonujących wędrówek.
- A... - Grześ sięgnął po lekturę, która leżała na biurku. - Chciałbyś nakarmić się "Przygodami Tomka Sawyera"?
- Pewnie! Mam na nie wielką chrapkę!
Gdy pod wieczór Mama weszła do pokoju syna, ujrzała go leżącego na łóżku i z wielkim zainteresowaniem czytającego szkolną lekturę.
- Czytasz? Wspaniale! - Pochyliła się i pocałowała Grzesia w czoło. - Jesteś głodny?
- Ja? Tak. On? Już chyba nie.
Mama wyszła ze zdziwioną miną. A Grześ rzucił porozumiewawcze spojrzenie w kierunku podręcznika do przyrody i wrócił do czytania książki.
Komputer i telewizor stały wyłączone. Natomiast Grzesiek systematycznie dokarmiał swój Mózg. I codziennie odrabiał lekcje wspólnie z Izką z Vb.