REDnacz
Gotowiec: Romuald Pawlak
Prezentujemy Wam kolejnego gotowca przygotowanego specjalnie do 6. edycji naszego konkursu. Jego autorem jest Romuald Pawlak.

Romuald Pawlak (ur. 13 maja 1967 w Sosnowcu) - polski pisarz, autor książek fantastycznych, obyczajowych oraz dla dzieci. Więcej informacji znajdziecie na Wikipedii lub oficjalnej stronie!

CO SIĘ KRYJE POD WANNĄ

Zdradzę wam pewien sekret.
Otóż w tym bloku, w jednym z mieszkań na parterze, żyje sobie rodzina Mikruchów. Są to tajemnicze stworzenia raczej unikające ludzi. Żeby znaleźć ich dom, trzeba wejść do pokoju, tego od strony klatki schodowej, i przyjrzeć się wyglądającemu jak pionowe, przyklejone do ściany kartonowe pudełko kanałowi wentylacyjnemu. To tam jest ich mieszkanie, siedem pokoi, jeden pod drugim.
Najmłodszym członkiem rodziny jest Ulpik - małe, ciekawskie stworzenie, które uwielbia zabawy?
Kiedyś w tym mieszkaniu pojawi się rodzina ludzi, ale na razie trwa tu remont. Okropne hałasy, przeciągi, szuranie nogami -normalnie okropność!
Tego dnia po południu Ulpik zajrzał do łazienki. Wyglądała na prawie skończoną. Ze ścian spoglądały na niego kafelki ozdobione rysunkami kwiatów. Także wanna stała już na swoim miejscu, obudowana takimi samymi płytkami. Ulpik przycupnął na obudowie wentylatora zamontowanego prawie pod sufitem, w kratce wywietrznika. Stamtąd przyglądał się robotnikowi w niebieskich spodniach na szelkach, wiercącemu w ścianach dziury. Kiedy skończy, zamontuje wieszaki i inne elementy wyposażenia, leżące przy drzwiach.
Ulpik przyszedł tu z powodu... wanny! Naprawdę! Rano wpadł na pomysł, że zejdzie na jej brzeg, złapie oddech, po czym skoczy w dół. I ziuuuuuuuuu! - łagodną krzywizną zjedzie na samo dno, aż do odpływu. Spojrzy na kran ponad swoją głową i zawoła: - Zrobiłem to!
Niech tylko ten robotnik sobie pójdzie. Bo przecież nie będzie zjeżdżać przy nim!
- Ziuuuu! - człowiek przybliżył wirującą końcówkę do jednej z płytek, gdy wtem... brzdęk! A potem gzzzzz! I metaliczny zgrzyt!
- A niech to! - mruknął robotnik i wyłączył maszynę.
Ulpik dostrzegł małą srebrną śrubkę. Toczyła się w stronę zabudowanego boku wanny. W jednym miejscu brakowało płytki, co miało ułatwić dostęp do rur w środku. I właśnie tam wtoczyła się śrubka, pobrzękując cicho.
W pierwszej chwili nawet się ucieszył. Zepsuta wiertarka oznaczała, że robotnik zaraz sobie pójdzie. A wtedy będzie można zjechać na dno wanny, jak to sobie wymyślił. I to może nie raz?
Nagle w drzwiach łazienki pojawiła się zajrzała łysa głowa drugiego mężczyzny. Chrząknął z niezadowoleniem, widząc swego pracownika na klęczkach.
- Co jest?
- A bo śrubka się obluzowała w obudowie wiertarki, szefie. Wpadła gdzieś tu....
- Śrubka? To czym będziesz wiercić, Staszek, palcem? No bo chyba nie wiertarką? Jeszcze ci się w rękach rozpadnie i nieszczęście gotowe. Szukaj dokładnie - szef podniósł głos, aż Ulpik skrzywił się z niesmakiem. - Bo po premii ci pojadę...
I wyszedł. A Ulpikowi zrobiło się żal pana Staszka. Kto to widział, tak się awanturować o jedną małą śrubkę?!
Robotnik jeszcze przez chwilę próbował wymacać zgubę pod wanną, wreszcie zrezygnował. Podszedł do drzwi, gdzie leżały wieszaki, narzędzia i kilka torebek z tajemniczą zawartością. Pewno pomyślał, że skoro śrubki nie ma pod wanną, musiała potoczyć się tutaj.
Nagle Ulpik wpadł na pewien pomysł... Kiedy mężczyzna odwrócił się plecami do niego, jednym szybkim ruchem zeskoczył prosto na wannę! Stamtąd na ziemię, i hyc! - od razu wślizgnął się pod wannę. Uff, człowiek go nie zauważył!
W środku było ciemno, ale po to miał cztery łapki, żeby szybciej poszukać śrubki. Robotnik nigdy by jej nie znalazł - potoczyła się pod samą ścianę, i jeszcze zatrzymała za jedną z nóg wanny. Niemożliwe, żeby ją zobaczył, nawet gdyby poświecił sobie latarką i przy pomocy jakiegoś kija próbował wygrzebać!
A może wepchnąć ją jeszcze głębiej?
Nie! Odsunął na bok głupie myśli i szybko chwycił śrubkę, a potem przepełznął z powrotem do miejsca, gdzie wkrótce dopasowana płytka odetnie otwór. Na razie Ulpik czuł się tu jak w jednym z tuneli, które rodzina Mikruchów porobiła w ścianach.
Ostrożnie wyjrzał spod wanny, poszukał wzrokiem robotnika. Ten wciąż grzebał w rzeczach przy wejściu. Ulpik podskoczył, z przekornym uśmiechem położył śrubkę na brzegu wanny, płaskim łebkiem w dół. I zgrabnym susem wskoczył na obudowę wentylatora.
Kiedy się odbijał, potrącił śrubkę, rozległ się lekki metaliczny dźwięk. Zdążył doskoczyć do kryjówki, nim robotnik odwrócił się i dostrzegł swoją zgubę.
- Niemożliwe! - szepnął, podchodząc i biorąc ją do ręki. - Dostała nóg i sama wskoczyła na wannę!
Uważnym spojrzeniem obwiódł całe pomieszczenie, ale niemal rozpłaszczonego Ulpika nie zauważył. Mógłby go usłyszeć, ale Ulpik przezornie wstrzymał oddech.
Mężczyzna szybko wkręcił śrubkę we właściwe miejsce i wywiercił kilka otworów...
Do łazienki znów zajrzał szef, zdziwiony, że wiertarka jednak pracuje. Robotnik uśmiechnął się do niego z zadowoleniem i ulgą, że nie straci premii. Ulpik przyglądał się temu z uśmiechem, czując ciepło w sercu. Warto czasem zrobić coś dobrego.
Zamierzał już wrócić do swojego pokoju, kiedy pan Staszek przerwał pracę.
- Pora na śniadanie - stwierdził.
Na dźwięk tych słów Ulpik poczuł, jak mu w brzuchu burczy. Po jego śniadaniu pozostało tylko wspomnienie?
Mężczyzna wyszedł z łazienki, zaraz jednak wrócił z kanapką w ręku. Odłamał z niej niewielki kawałek i położył w miejscu, gdzie przed chwilą leżała zagubiona śrubka. Pogwizdując z zadowoleniem, znów opuścił pomieszczenie.
Ulpik tylko westchnął. Łakomstwo kiedyś go zgubi... Jednym skokiem znalazł się przy prezencie, połknął go i drugim susem wrócił na swoje miejsce. Oblizując wargi, czekał na repetę.
Kiedy pan Staszek wrócił do łazienki i dostrzegł, że okruszek zniknął, pokiwał znacząco głową. Uśmiechnął się i rzucił w przestrzeń:
- Mam nadzieję, że ci smakowało. A teraz trzeba popracować - uruchomił wiertarkę.
Ulpik oblizał wargi. Prezent był pyszny! Nie mógł się doczekać, kiedy pan Staszek znów coś zgubi i będzie mu można pomóc!